Zdalnie sterowany robot ze śmieci

19-latek z Wietnamu skonstruował poruszającego się robota – z papierowych i plastikowych śmieci oraz fragmentów zabawek. Robot jest zdalnie sterowany – dżojstik również pochodzi z odzysku.
Robot potrafi poruszać palcami, rękami i ramionami. Umie też się przemieszczać. Ruch jest możliwy dzięki wbudowaniu do zabawki 11 silniczków.
Robot jest jednym z 300 projektów wykonanych na National Creativeness Competition for Children and Youth 2009, organizowanych pod patronatem związku wietnamskich towarzystw naukowych i tamtejszego ministerstwa nauki i technologii.
Pomysłowość nastoletniego Wietnamczyka, by ze śmieci wytworzyć robota – zabawkę, zaskakuje. Ale tak myślę, że im człowiek młodszy, tym mniej w nim ograniczeń. Jakoś nie wierzę w to, że skonstruowania podobnego robota podjąłby się ktoś w średnim wieku – raczej z góry założyłby, że pomysł zrobienia robota z odpadów jest niedorzeczny. Przecież taka zabawka nigdy nie otrzymałaby certyfikatu bezpieczeństwa. (Już bardziej prawdopodobne jest, że taki robot powstałby w warsztacie dziadka -majsterkowicza zafascynowanego ideami recyklingu i wspólnego tworzenia z wnukiem.)
Czemu piszę o robocie z odzysku? Bo warto wiedzieć, że wymyślanie czegoś z niczego może być niezłym wyzwaniem dla umysłu - z całkiem konkretnym skutkiem (co widzicie na zdjęciach).
Recykling stał się modny. Ktoś, kto wymyślił nowe zastosowanie dla przedmiotów, które pierwotnie miały trafić na śmietnisko, jest trendy i cool. To dobra dla środowiska moda. Mam nadzieję, że rozwinie się i… wyładnieje ;-).


Fajna sprawa, podziwiam takich ludzi. Tworzyć coś z niczego to jest sztuka. Chciałbym zobaczyć w warunki w jakich pracują tacy ludzie.
A z czego by to zrobił, gdyby w śmieciach nie znalazł joysticka i 11 silniczków?