Zarabianie na śmieciach- koncepcja mądrego kosza

Koncepcja zarobienia kilku groszy na sprzedaży własnych śmieci powstała w Georgia Tech. Wizja napływu niewielkich niewielkiej gotówki ma tylko wspomagać proces recyklingu. Tajemnica tkwi w tym niewinnie wyglądającym mądrym koszu na śmieci.
Zintegrowany system składaja się z pojemnika na odpady oraz skanera RFID (ang. Radio frequency identification), który będzie odczytywał informacje i tagi z wyrzucanych do niego różności. Prawdopodobnie inteligentny kosz będzie wysyłał statystyki i inne informacje na temat naszych śmieci do najbliższej bazy. Ta z kolei obliczy średnią wartość rynkową zużytych “skarbów” i odejmie ułamek lub większą część należności od kolejnego rachunku.
Warto wspomnieć że technologia identyfikacji radiowej RFID jest co raz bardziej popularna. Za kilka lat wszystkie produkty dostępne na rynku będą posiadały malutki chip. Będą w nim zapisane niezbędne informacje o produkcie, samym producencie, dostawcach, serwisantach i wielu innych.
Na wyposażeniu kosza znajdzie się również system bezprzewodowego połączenia z firmą, która na naszym obszarze wywozi śmieci. Pozwoli to uzyskać ważne informacje na temat jakości i typu odpadów. Będzie to coś w rodzaju preselekcji. Centrala już przed odebraniem naszego zapełnionego kosza dowie się co do niej trafi w następnym transporcie. Dzięki temu będzie mogła lepiej dostosować proces sortownia pod większe ilości konkretnych odpadów. Może być to elektronika, butelki, makulatura i wiele innych.
Przedsięwzięcie zapowiada się bardzo interesująco. Już widzę ludzi, którzy pchają do kubełka wszystko co się da aby “wyjść na zero” z kolejnym rachunkiem.
Koncepcja przypomina mi Dzień Sprzątania Świata z czasów liceum. Tego dnia uczniowie robili błysk na terenie szkoły, a także poza nią. Jedna z moich koleżanek potraktowała temat z najwyższą powagą i bez obaw magazynowała we foliowym woreczku niezliczone ilości zużytych prezerwatyw, które znajdywała gdzieś głęboko w krzakach. Szkoda, że nie miała wtedy takiego mądrego kosza na śmieci bo zarobiłaby fortunę ;)
źródło: Gizmag


Tu jest mowa o całych produktach. A jesli cos się rozbije? I chip gdzies się zapodzieje? I juz mamy dane zafałszowane. Do takiego kosza będą mogły być wrzucane tylko odpady zaczipowane. A obecnie nie ma takich produktów lub jest ich niewiele. Zresztą, wyzucamy przedmioty stare i zużyte, a stare przedmioty nie maja czipów. Więc co z nimi? Do lasu? Kosz bedzie połączony z centrala – a z jakiej racji ktoś ma wiedzieć co ja wyżucam do śmieci? A poza tym najgorsze założenie – do takiego kosza będzie się wyżucać wszystko, czyli strumień odpadów zmieszanych. A może poprostu lepiej będzie postawić kilka koszy i segregować odpady tam gdzie powstają?
Trafiłeś w sedno sprawy. RFID w przyszłości będzie wciskane wszędzie i często na siłę. Po drugie chodzi o to, żeby śmieci były w całości, nierozbite. Obniża to koszty wtórnej obróbki. Jeśli czip się zagubi kosz nie naliczy żadnej należności. Jeśli np. butelka będzie rozbita, ale wśród szkła będzie czip, wtedy naliczanie będzie niższe z racji… uszkodzenia śmiecia :) Jest to tylko moje osobiste przemyślenie całej sprawy. Przypominam, że jest to koncept i bardzo wiele rzeczy może ulec zmianie. Równie dobrze projekt może zostać zaniechany po dokładniejszych badaniach i analizach. Pamiętajcie, że nie zawsze opisujemy pozornie ładne, grzeczne rzeczy i wydarzenia. Wiele osób może z czymś się nie zgadzać itd. Według mnie wykorzystanie kosza, RFID i reszty struktury komunikacyjnej jest bardzo ciekawe. Pomimo tego dodatkowo podzielam komentarz od ekomania. Też bym nie chciał, żeby wszyscy wiedzieli co wyrzucam, gdzie i dlaczego.
A mi sie to niestety kojarzy z jakas orwellowska wizja swiata…Pokaz mi swoje smieci, a powiem ci kim jestes, gdzie mieszkasz, co jesz, w co sie ubierasz. Niepokojące są te chipy z informacjami…