Trawiasta otomana

Majowa trawka aż kusi soczystą zielenią i delikatnością liści, by przysiąść na niej choć na chwilę. Nie polecam realizacji tej zachcianki na wypielęgnowanym lub upstrzonym psimi kupami miejskim trawniku (opcja do wyboru, zależnie od lokalizacji i dbałości służb komunalnych). Poza tym na dworze jest jeszcze chłodno i przysiadanie na niewygrzanej ziemi może zakończyć się częstszym bieganiem do WC.
Nikomu nie przytrafi się na pewno żadna nieprzyjemność, jeśli rozsiądzie się wygodnie na takiej oto trawiastej otomanie. Przenośny trawniczek w sam raz do domu i na taras. Wprawdzie trawka nie jest prawdziwa – zrobiono ją z miękkiej folii (inaczej mebel nie nadawałby się do salonu w domu, bo jak podlewać trawniczek, stojący na dywanie z wełny merynosów?), ale do złudzenia przypomina zieleń świeżej łąki.
Trawiastą otomanę poleca GH DESIGN – firma specjalizująca się w sztuce ogrodowej. Podobne projekty realizuje też japońska firma Mindscape.
Zachęcające miejsca do siedzenia, nieprawdaż?
Źródło: Freshome


Dziwne, że blog ekologiczny rekomenduje foliowe produkty.
A dlaczego nie? Skoro folii i tak w najbliższych dziesięcioleciach nie usuniemy z naszego życia, to wykorzystajmy ją na coś bardziej pożytecznego niż zaśmiecające świat reklamówki. Nie wszystko co na złe wygląda złem jest.
Słuszna uwaga Kathierina. Pozdrawiam ;)