TOP 3: Co przeszkadza w rozwoju nowoczesnych technologii?
Alternatywne źródła energii to przysłowiowa woda na młyn dla twórców nowych technologii. Upatruje się w nich ratunku dla świata pogrążającego się w klimatycznym chaosie i tonącym w śmieciach. Wydawać by się mogło, że skoro czyste technologie są już dopracowane (i to nawet całkiem nieźle), to rozwój dziedzin związanych z wytwarzaniem energii ze źródeł odnawialnych powinien iść jak po maśle. A on idzie raczej jak po grudzie. Dlaczego?
1. Ogniwa słoneczne: ich sprawność pozostawia wiele do życzenia. Obecnie oscyluje w okolicach niecałych 30%. Wielu uważa, że ogniwa mogą spokojnie osiągać efektywność co najmniej 10% większą. Co stoi na przeszkodzie? Trzyliterowe słowo: ind. Jest go mało, a to powoduje, że jest drogi. Indu używa się nie tylko do produkcji ogniw fotowoltaicznych. Wykorzystywany jest też w powłokach antykorozyjnych, do produkcji stali i w przyrządach optycznych. Niektórzy wieszczą, że masowa produkcja ogniw światłoczułych doprowadzi do wyczerpania światowych zasobów indu w ciągu 10 lat i do zachwiania równowagą przemysłu oraz środowiska naturalnego, ogołoconego z tego pierwiastka.
Ind ma też ciemną stronę: jest toksyczny. Jego związki również. Dlatego szuka się jego mniej szkodliwych zastępników. A to trwa i kosztuje.
2. Napęd wodorowy – byłby idealnym i tanim rozwiązaniem, ale… Primo: problemem jest platyna – rzadka (jest jej mniej niż indu) i kosztowna, lecz konieczna jako katalizator w reakcjach rozbijania wody w ogniwie wodorowym. A gdyby na świecie ruszyła masowa produkcja aut napędzanych wodorem, złoża platyny wyczerpałyby się w ciągu 15 lat. Secundo: opłacalne technologie powodujące rozpad wody i wykorzystujące do tego celu enzymy bakteryjne są jak na razie w przysłowiowych powijakach. Podobnie jak koncepcja wykorzystania nanorurek węglowych domieszkowanych azotem, które byłyby znacznie tańszym (a i ponoć bardziej wydajnym) katalizatorem w reakcjach rozbijania wody. O tym pomyśle świat usłyszał niedawno – pracują nad nim naukowcy z uniwersytetu w Dayton w stanie Ohio. Nanorurki byłyby też znacznie tańszym katalizatorem od platyny.
3. Biopaliwa - o ich zaletach nie trzeba już chyba dziś nikogo przekonywać. Szkopuł w tym, że jeśli biopaliwo powstaje z masy zielonej, to owa masa gdzieś musi urosnąć. Zwiększanie areału upraw roślin energetycznych może spowodować, że zacznie nam brakować ziemi pod uprawy rolnicze. A człowiek, mając do wyboru albo jeść, albo jeździć i umrzeć z głodu, kierując się resztkami instynktu, zawsze wybierze opcję nr 1. Ziemia jest przestronna, ale areał wartościowej gleby jest ograniczony. I skoda, by naturalnie żyzną rolę pokryły łany energetycznej masy zielonej, a zboże rosło na nieurodzajach sztucznie nawożonych i nawadnianych.
Wiele nadziei wiąże się z biopaliwami uzyskiwanymi z alg. Zwrot w kierunku farm z glonami nie jest niemądry – problemem jest jednak opłacalność i efektywność przedsięwzięcia. Dodatkową korzyścią poza pozyskaniem źródła energii byłoby zmniejszenie ilości CO2 w atmosferze. Algi spełniałyby rolę filtra powietrza i donora zielonej energii. Technologie są, miejsca na farmy nie brakuje. Nie ma tylko na razie zbyt wielu chętnych do inwestowania sporych sum w ogromne fabryki bioenergii.


Ad.1 Głownym surowcem do produkcji ogniw fotowoltanicznych jest krystaliczny krzem z tego co się orientuje, zreszta nie dawno czytałem o nano antenach które odbierają fale elektromagnetyczną jaką jest światło i zamieniają na prąd to juz nowa technologia.
Ad.2 Głownym probelmem jest przechowywanie wodoru, bo kto by chciał mieć auto które raz zatankowane po kliku dniach nie jeżdzenia ma już połowe baku bo połowa paliwa uciekła do atmosfery.
Ad.3 Sądze, że nie jest to problem, szczególnie, że w przyszłości prawdopodobnie biogaz i bioetanol pochodzić będa z wysypisk śmieci które wytwarzają ogromne ilości metanu.
Artykuł (NS) oparty na nieaktualnych materiałach. Napędzania samochodów wodorem, to technologia jest droga i skomplikowana jako całość, co oczywiście byłoby na rękę koncernom samochodowym (części, przeglądy), ale ogólna sytuacja gospodarcza na świecie skłania raczej w stronę prostych technologii elektrycznych. Moim zdaniem nigdy nie wyjdzie poza fazę kosztownych prototypów.
No tak silniki elektryczne są już dobrze dopracowane choćby roadster tesla, gorzej z magazynowaniem energii. Ale akumulatory staja się coraz lepsze więc wszystko jest na dobrej drodze do. No i poza tym można łatwo odzuskiwać energie z hamowania.
Nie sądzę, by materiały do art. były nieaktualne – na poruszane tu tematy dyskutowano na początku lutego tego roku na konferencji energetycznej w Londynie.
a gdzie jest artykuł o produkcji paliwa (ON/diesla) ze śmieci??