Tkankowe hodowle ubrań ze skóry
Wyobraźcie sobie zaciszne laboratorium, gdzie w sterylnych warunkach, w mniejszych i większych kolbach rosną… płaszcze skórzane lub buty. Fantazja? Nie. To dzieje się naprawdę.
Większość z nas deklaruje, że kocha zwierzęta. Ale równie mocno kochamy wyroby ze skóry. Nie czarujmy się: nowoczesne eko-materiały skóropodobne są wspaniałe, lecz… nigdy nie zastąpią prawdziwej, zwierzęcej skóry. Tak samo nie ma co liczyć na to, iż ludzkość kiedykolwiek i w 100% zrezygnuje z noszenia odzieży skórzanej.
Problemem jest nie to, że nosi się odzież, która pochodzi ze skór zwierząt zabijanych dla pozyskania mięsa (i gdyby jej nie wykorzystać, to stawałaby się odpadem – szalenie cennym odpadem), ale to, iż zwierzęta zabija się JEDYNIE z powodu pozyskania ich skóry. Takie ujęcie problemu stawia pod znakiem zapytania morale tak przyszłego użytkownika, jak i szeregu ludzi, odpowiedzialnych za wytworzenie odzieży skórzanej, która w tym przypadku nigdy by pewnie nie powstała, gdyby nie czyjś kaprys.
Dlatego powstają programy badawcze, wykorzystujące najnowsze osiągnięcia biotechnologii, których celem jest humanitarne wytworzenie odzieży skórzanej. Humanitarne, bo nie okupione śmiercią zwierząt. Jeden z nich, Victemless Leather, wykorzystuje hodowle tkankowe z totipotencjalnych komórek macierzystych, prowadzone na polimerycznym podłożu, i kształtowane według obranego wzorca fasonu przyszłej odzieży, np. płaszcza skórzanego a la redingot. Maleńki płaszczyk rośnie zgodnie z harmonogramem podziałów komórkowych i według ustalonego schematu modelarskiego.
Dla jednych projekt na granicy szaleństwa; dla innych realne rozwiązanie problemu zaopatrywania ludzkości w skórę. A dla Was? Podzielcie się swoimi przemyśleniami na ten - było, nie było – kontrowersyjny temat.



szczerze, to mało zrozumiałem ten tekst… może jestem zmęczony po wykładach :/
Jak miałem 11 lat a jestem z 85tego to mialem dokladine taki sam pomysl. Wtedy sie dziwnie na mnie ludzie patrzyli a teraz patrze taki news.
czekamy teraz na grzadki ze schabowymi. Ekofaszyci beda na pewno bardzo zadowoleni. Ludzie biedni pewnie tez.
Nie ma nic zlego w zabijaniu zwierzat na ubrania. Zwierzeta staja sie przydatne w ten sposob.
a czy zwierze to jakaś rzecz że musi być przydatne? i nie myl proszę ekologów z ruchem prozwierzęcym bo to zupełnie coś innego.
“Ekofaszyści” to termin używany przez pozbawionych empatii oszołomów, którzy reagują agresją na próby zapobiegnięcia krzywdzie zwierząt. To twoje podejście ma więcej wspólnego z faszyzmem – zwierzęta nie potrzebują być przydatne ludziom.
Bardzo dobry pomysł.
skoro można wychodowac to po co zabijać…nie ma logicznego wytłumaczenia.
bardzo dobry pomysl. Rowniez jak pomysl oskorowania kolegi”tyjtyjtyjt” zeby byl przydatny w jakis sposob. I jezeli uwazasz ze nie ma nic zlego w zabijaniu zwierzat dla ubrania… stary lecz sie poprostu. Tak samo mozna by powiedziec ze nie ma nic zlego w zabijaniu ludzi dla skor czyzysku czy czegos innego. Jedyna roznica miedzy nami ludzmi i zwierzetami – zwierzeta praktycznie nigdy nie zabijaja ot tak sobie. Zawsze jest jakis powod. Ludzie nie zawsze musza taki miec.
nienawidze skóry z powszechnego powodu ale taki wychodowany płaszczyk to czemu nie