Olymp Ski Simulator powinien ucieszyć dwie grupy osób: ekologów i miłośników snowboardu. Tych pierwszych, ponieważ dla zachcianki człowieka nie trzeba sztucznie naśnieżać stoków. A tych drugich – bo bez szkody dla środowiska naturalnego mogą do woli wprawiać się w ulubionej dyscyplinie sportu; pod dwoma wszakże warunkami.
Po pierwsze: snowboardzista musi być dość bogaty, by pozwolić sobie na zakup symulatora jazdy, a po drugie: musi mieć gdzie wstawić kolosa o szerokości, bagatelka, ponad 7 metrów.
Ponoć ćwiczenie na platformie bardzo realnie oddają warunki rzeczywiste: wyczucie nart, nachylenie stoku, zakręty. Korzystający czuje się tak, jakby trenował na prawdziwym torze zjazdowym.
Patrząc na reakcje fanki snowboardu z filmu, demonstrującej działanie symulatora, nietrudno uwierzyć, że tak jest.

