Prąd spod kół samochodów
Konserwatywni Brytyjczycy wykazują wielką kreatywność, jeśli chodzi o znajdowanie rozwiązań, które przynosiłyby niezły zysk jak najmniejszym nakładem środków i energii. Tym razem wpadli na pomysł, by energia wytwarzana przez samochód podskakujący na nierównościach szosy (co najczęściej trafia się na drodze albo dziurawej, albo przeciętej progiem spowalniającym) i naciskający oponami o powierzchnię jezdni pozwoliła na zasilenie prądem miejskich sygnalizacji świetlnych.
Jak?
Przez przekształcenie energii mechanicznej nacisku kół samochodowych w energię elektryczną z użyciem platform, które będą wbudowane w nawierzchnię drogi. Każda platforma będzie składać się z iluś tam uginających się elementów (ich liczba będzie zależna od wielkości urządzenia), które będą wgniatane w głąb nawierzchni jezdni, kiedy najedzie na nie samochód. Energia nacisku uruchomi silnik, który wytworzy prąd elektryczny. A prąd popłynie do sygnalizatorów świetlnych, podświetlanych znaków drogowych, latarń, itp. Ewentualne nadwyżki energii elektrycznej byłyby włączane do zwykłej sieci energetycznej i rozsyłane po kraju.
Ile prądu można mieć z wyłapywania energii z asfaltu? Całkiem sporo, bo pojedynczy element platformy może (zależnie od natężenia ruchu) wygenerować rocznie prądu za 5,8 tys.- 21 tys. funtów brytyjskich, co przy aktualnym kursie waluty oznaczałoby dostarczenie darmowego prądu za ok. 29 tys. - 111 tys. PLN. Peter Hughes, twórca pomysłu, twierdzi, że 10 platform wbudowanych w nawierzchnię drogi jest w stanie dostarczyć tyle samo prądu, ile jedna przyzwoita turbina wiatrowa.
Pilotażowy program obejmie na początek Londyn.
Ze względu na to, iż na wielu rodzimych drogach panują wręcz idelane warunki do podskakiwania aut, polscy inżynierowie powinni zainteresować się rozwiązaniem. Nasze szosy to niewykorzystany na razie potencjał energetyczny.



lol, będą specjalnie dziury robić żeby prąd był xD, albo droga z samych pagórków xD
takie coś to się na autostradach przyda :)Prądu będzie że ho ho.
Ostatnio czytałem o projekcie amortyzatorów, które dzięki dziurom i nierównością będą produkować cenny dla nas i dla samochodów prąd elektryczny. Możliwe nawet, że jeżeli konstrukcja będzie miała dużą skuteczność to istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyprze zwykły alternator
Prosiłabym o linka do źródła tej informacji. Interesujące rozwiązanie – szczególnie na polskie drogi:-).
Pozdrawiam.
Jeśli tą drogą pozdrowienia dotarły do Pani, to uprzejmie proszę o potwierdzenie.
Jeśli się to uda, to czeka Panią bardzo interesująca informacja na temat
energii spod kół samochodów.
Z poważaniem
Jan Prynda
Odpisałam Panu na maila. Dziękuję za pozdrowienia :-).
O odzyskiwaniu energii z ruchu samochodów myślałem w latach 1970-tych i opowiedziałem o tym kolegom w samochodzie podczas podróży na budowę do Opoczna. Mój pomysł dotyczył wykorzystania części traconej powszechnie energii tarcia opon o nawierzchnię drogi, zakumulowania po przekształceniu w elektryczność w akumulatorze samochodowym. W innym wariancie rozważałem wykorzystanie do zbierania ładunku elektrycznego statycznego za pomocą przeprojektowanych pasków odprowadzających ładunek, stosowanych dotychczas do wyrównywaniu potencjałów pomiędzy karoserią naładowaną od tarcia o powietrze a nawierzchnią drogi.
Pozdrawiam
Roman T.