Płyta z suchą wodą
Uwielbiacie od zawsze zabawy z wodą? Tyle, że im jesteście starsi, tym trudniej wam zaakceptować fakt, że woda jest… mokra ;-). Podejrzewam jednak, że chyba nie znalazłby się nikt, kto nie miałby ochoty na igraszki z wodą przy 100 procentowej gwarancji pozostania suchym. Umożliwia to wodna płyta – pomysł wykreował Michael Burton. Po płycie non – stop spływają strugi wody – wirtualnej wody. Płyta daje nieograniczone możliwości regulowania spływających strużek. Można po niej rysować – wodny ciek zmieni wówczas swój bieg. Można z połączonych dłoni uczynić nabierkę do wody albo narysować na płycie naczynie, które szybko zapełni cieknąca wirtualna woda. Jeśli naczynie będzie dość głębokie i wystarczająco wypełnione wodą, pojawią się w nim wirtualne, wodne zwierzęta. Podobnie na wirtualnym podłożu wyrosną wirtualne rośliny podlewane równie nierzeczywistą cieczą. Z taką suchą wodą można się bawić całymi godzinami. I nie znudzi się.
Wodna płyta jest idealną alternatywą dla wodnych ścian – po tych ostatnich spływa prawdziwa, mokra woda. A z taką cieczą nie da się bezkarnie zabawiać bez ryzyka pochlapania się.
Wodna płyta jest szalenie atrakcyjna – gdziekolwiek by jej nie zainstalować, pewnie szybko zgromadziłby się przed nią tłum osób zafascynowanych możliwościami urządzenia. Świetnie nadawałaby się do zamontowania na ścianach pasaży miejskich (oczywiście tylko w świecie, w którym nie pojawiają się wandale).
Źródło: gearfuse


Kurde, no niezłe. Gdybym miał w ch* pieniędzy, to bym to na ścianach jak nic poumieszczał… :)
Niezły patent :)
Ciekawe gdzie i za ile można to kupić:P
Nuda!
Świetne ;) Tylko gdzie i za ile to kupic ??
@klaszcz: no, cóż… Trup się tu nie ściele gęsto ;-).
FAJNA MUZA W TLE :)
idioci! to jest przerobka cyfrowa, podkladanie obrazu. nigdzie w internecie nie ma nic takiego a chyba powinni sie reklamowac z tak rewolucyjnym produktem!? no i to jak facet stoi pod tym to ciekawe ze cala “plaszczyzna ciala” dotyka tej sciany, bo po zachowaniu tej niby wody na to wychodzi!!!!
@ Ktoś: Inwektywy nie są mile widziane w komentarzach do tego bloga. Język polski jest bogaty w słowa – zawsze można skorzystać z tej obfitości. Swoją drogą: skoro to przeróbka cyfrowa, to ciekawe, czemu zauważyła to tylko jedna osoba na ponad 16 tys. oglądających? Nie sądzę, by ekoblogię czytali jedynie laicy.
ehhh szkoda gadać a tym bardziej pisać że na Świecie jest tylu jeszcze nie wykształconych tłuków z dostępem do Internetu (to odnośnie wpisu “ktos”)