Plastikowe reklamówki przyszłością nanotechnologii?

Jest, zdaje się, sposób na to, co zrobić z plastikowymi reklamówkami trafiającymi do śmieci. Jeśli koncept przejdzie pomyślnie próby, możliwe, że torby foliowe przestaną być postrachem środowiska naturalnego.
Naukowiec z Illinois odkrył, że uprzykrzone foliowe torby można przetwarzać na nanorurki węglowe. Te z kolei można używać do produkcji baterii jonowo – litowych.
Proces konwersji plastikowego odpadu w niezwykle przydatne nanorurki okazał się całkiem mało skomplikowany. Polegał na gotowaniu 1 grama HDPE lub LDPE przez 2 godziny w temperaturze 700° Celsjusza w obecności katalizatora, a następnie powolnym schładzaniu powstałej mieszaniny. Powyżej temperatury 600° Celsjusza wiązania w tworzywach ulegały rozpadowi, a powstające w czasie stygnięcia nanorurki osadzały się elegancko na powierzchni katalizatora. Aktywatorem był octan kobaltu – i tu tkwi problem. Katalizatora trzeba bowiem do reakcji użyć sporo. No i kobalt nie służy zdrowiu.
Jednak wynalazca sposobu transformacji toreb w nanorurki uważa, że opracował najtańszy i najmniej szkodliwy sposób na wytwarzanie nanorurek.


Z tą sprawą jest tak, jak z diodami w światach na skrzyżowaniach. Slepo dążąc za “nowoczesnością” generuje się o wiele większe problemy. I to z bezpieczeństwem ruchu!
Tradycyjne lampy są “be”, bo zużywają dużo prądu. Ledy są oszczędne. Ale śnieg w zimie zawiany na lampę nie topnieje, przesłania światło, czyniąc całą sygnalizację całkowicie bezużyteczną! Zwykłe żarówki “automatycznie” rozpuszczają śnieg a LEDy nie. Proste?
Teraz trzeba wymyślać nowe superzielone rozwiązania (cena, energia), żeby rozpuszczać śnieg. Jakie? podgrzewać lampę. Koło się zamyka :)))))).
no niby klapa ale nie do końca, bo przecież ze śniegiem można “walczyć” na inne sposoby (inny kształt sygnalizatorów, inne obudowy, superśliskie lub inne wymyślne powierzchnie – śnieg nie musi od razu być rozpuszczany) a zalet diodowych sygnalizatorów jest więcej, np. dają mocniejsze światło, diod jest dużo w takim sygnalizatorze więc jak spali się jedna lub …4, to nic wielkiego i wymienić można a jak tradycyjna żarówa padnie to klapa na skrzyżowaniu i raczej większa niż zasypany sygnalizator a poza tym to nie wszędzie pada śnieg :)
Czy powyższy komentarz na pewno dotyczy TEGO wpisu? ;-)
oj przepraszam…:) troszke odbieglem od tematu :)
a co do kwestii reklamowek to jestem jak najbardziej za ale pod warunkiem ze ktos wymysli skuteczna metode utylizacji akumulatorow zrobionych z tych nano rurek :) no chyba ze znow ktos je przerobi np. na “lody waniliowe” (pod haslem “lody waniliowe” moze kryc sie … cokolwiek):):):) i dzieki temu cykl zycia “produktu” wydluzy sie radykalnie co jest jak najbardziej poprawne.
Jest takie powiedzenie: Chemia organiczna, czyli od węgla do … szafy dwudrzwiowej. Proponuję nowszą wersję: od węgla przez nanorurki do lodów waniliowych ;-).
A tak poważnie, to nanotechnologia rzeczywiście niesie zagrożenia – nie tylko korzyści. Ale to temat, który poruszę przy okazji na Ekoblogii. Pozdrawiam.