Panele słoneczne, które nie potrzebują słońca

Firma GreenSun Energy z Tel Awiwu opracowała panele słoneczne, które do tego, by działać, nie potrzebują bezpośredniego światła słonecznego. Wystarczy im rozproszone. Na dodatek wyglądają jak płytki z kolorowego pleksiglasu. Zabawa z barwą wcale nie jest przypadkowa. Panele są kolorowe, ponieważ w ich składzie znajdują się barwniki fluorescencyjne. I nanocząstki metalowe. Dzięki tym składnikom rozproszone światło jest wyłapywane na całej pwierzchni urządzenia i przekształcane w energię. Co ciekawe – wychwytywanie światła następuje nawet, gdy panel jest pęknięty lub uszkodzony w inny sposób.
Kolejnym plusem dla tego nowatorskiego produktu jest oszczędność krzemu – potrzeba go o wiele mniej niż do produkcji tradycyjnych paneli.
Szkoda tylko, że wydajność kolorowych paneli to zaledwie 12% – 1/3 tego, co osiągają tradycyjne. Ale pokusa, by tanią energię czerpać ze światła rozproszonego, które jest obecne nawet podczas wielkiego zachmurzenia, jest zbyt silna, by przerwać prace nad barwnymi solarami.
Firma zapowiada wdrożenie za niedługo produktu o wydajności ok. 20%. Super, bo już mi się zamarzyły kolorowe, fotoczułe ściany zewnętrzne domu i tęczowy dach.


Tradycyjne panele dają 36%? Chyba muszę sobie odświeżyć informacje ^^’
Zgadza się, bo wydajność tych najnowocześniejszych, może – wg danych, które można znaleźć w sieci - osiągać nawet 43% ;-).
Opisywane przez ciebie cele NIE SA TRADYCYJNE. To prototypowa technologia laboratoryjna. Inne rekordy polegają na tym, że cele oświetla się np. 100 razy większym światłem od normalnego i wtedy dają z siebie nieco więcej. Albo zestawy ze lustrami, odprowadzeniem ciepła itp.
Maksymalna sprawność konwencjonalnych celi słonecznych wynosi 18%.
“Firma zapowiada wdrożenie za niedługo produktu o wydajności ok. 20%” – przestańcie pisać ZA NIEDŁUGO, bo to nie po polsku.