Olymp Ski Simulator – super jazda bez grama śniegu

Olymp Ski Simulator powinien ucieszyć dwie grupy osób: ekologów i miłośników snowboardu. Tych pierwszych, ponieważ dla zachcianki człowieka nie trzeba sztucznie naśnieżać stoków. A tych drugich – bo bez szkody dla środowiska naturalnego mogą do woli wprawiać się w ulubionej dyscyplinie sportu; pod dwoma wszakże warunkami.
Po pierwsze: snowboardzista musi być dość bogaty, by pozwolić sobie na zakup symulatora jazdy, a po drugie: musi mieć gdzie wstawić kolosa o szerokości, bagatelka, ponad 7 metrów.
Ponoć ćwiczenie na platformie bardzo realnie oddają warunki rzeczywiste: wyczucie nart, nachylenie stoku, zakręty. Korzystający czuje się tak, jakby trenował na prawdziwym torze zjazdowym.
Patrząc na reakcje fanki snowboardu z filmu, demonstrującej działanie symulatora, nietrudno uwierzyć, że tak jest.
Twórcy urządzenia mają nadzieję, że nawet ci, którzy z jakichś powodów nie uprawiają snowboardu (czytaj: oblatuje ich strach przed szaleństwem na deskach), a marzą o tym, by jednak spróbować, będą mogli poznać uczucie szusowania, kiedy zdecydują się na wirtualną przejażdżkę.
Szkoda tylko, że nie pomyślano o wykorzystaniu potencjału energetycznego, który powstaje podczas każdego szusu. Wtedy jazda byłaby potrójnie produktywna: dostarczałaby bowiem przyjemności, polepszała kondycję i generowała prąd, który można by np. wykorzystać do zasilania symulatora.


Dzisiaj zostawiłem zapalone światło w łazience. Paliło się przez 5 godzin. Czy naszemu światu grozi zagłada? Jak mam naprawić swój błąd? Ja nie chcę umierać, jeszcze tyle wspaniałych drzew i zwierząt do uratowania!!!!
Widać że autor tekstu nigdy w życiu nie miał na nogach snowboardu, skoro uważa ze to jest maszyna dla snowboardzistow. To jest maszyna dla NARCIARZY, a nie snowboardzistów.