Ogródek warzywny pod kuchennym blatem

Zielenina pod ręką czy … pod nogą – zaraz pod blatem szafek? Tam bowiem w koncepcyjnej kuchni, nazwanej “No! O.G.M. Kitchen”, rosłyby w niewielkim inspekcie ulubione warzywa i zioła. Posiadacze takich kuchni mogliby darować sobie budowanie kominków – oni zamiast w buzujący po szczapach ogień wpatrywaliby się w podświetloną zieleń z inkubatora.

Żeby uprawę uczynić jak najmniej kłopotliwą, odbywałaby się ona za zamkniętą szybą. W ten sposób w inspekcie miałby się wytworzyć układ dynamicznej równowagi, dzięki któremu rośliny wzrastałyby szybko i bez wysiłku ze strony “kuchennego rolnika”. Doświetlałyby je specjalne lampy.

Kiedy kuchenna uprawa byłaby wystarczająco dojrzała, czerwona dioda, która do tej pory oświetlała brzegi inspektu, zmieniałaby kolor na zielony, a sam ogródek można by otworzyć i cieszyć się jarzynkami  pochodzącymi z pewnego źródła – nie przenawożonymi i nie uprawianymi na glebach zanieczyszczonych metalami ciężkimi.

Pomysł ogródka jest super, ale po co umieszczać go pod blatem kuchennym i sztucznie doświetlać?  Szkoda zużytej energii elektrycznej i niewykorzystanego miejsca na akcesoria kuchenne i naczynia. Znacznie taniej i przyjemniej jest ustawić doniczki na parapetach. I pamiętać o podlewaniu. Ta odrobina wysiłku zwróci się w postaci świeżej, aromatycznej i prawdziwie ekologicznej zieleniny.

  • sfora
  • śledzik
  • blip
  • flaker
  • skomentuj

Dodaj komentarz

Komentarze moderowane są przez redakcję. Komentarze zawierające obraźliwe i wulgarne słowa będą usuwane. Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter