Morze Martwe umiera!

Morze Martwe wbrew pozorom całkiem martwe nie jest. Jeśli jednak nie powstrzyma się gwałtownego procesu prawdziwego umierania tego akwenu, w niedalekiej przyszłości trafniej zaś będzie powiedzieć, że nie było. Bo Morze Martwe może wyschnąć jeszcze za życia naszego pokolenia: już około roku 2050. Na alarm należy bić głównie z powodu gwałtownie obniżającego się poziomu wody – ubytek wynosi ok. 1 metr rocznie. W przeliczeniu na powierzchnię tego akwenu, daje to pokaźną wartość umykającej wody.
Naukowcy są zgodni, że przyczynami umierania Morza Martwego są zmiany klimatyczne oraz wykorzystanie wód Jordanu do celów rolniczych; i próbują zaradzić problemowi ucieczki wody z tego najbardziej zasolonego jeziora świata.

Jeden z najpoważniej rozpatrywanych pomysłów dotyczy budowy kanału, który połączyłby Morze Czerwone z Martwym. Tym samym wody z tego pierwszego zapełniłyby wysychającą nieckę umierającego morza. Trudno oszacować, czy to dobre rozwiązanie. Biorąc pod uwagę jedynie cel, czyli podniesienie poziomu wody w Morzu Martwym, pomysł na pewno jest dobry. Nikt jednak nie wie, jak inwestycja wpłynęłaby na okoliczny ekosystem. Wymieszanie wód dwóch mórz brzmi spektakularnie, ale skład chemiczny wody w Morzu Czerwonym jest zupełnie inny niż tej bardziej zasolonej. Z wodą naniosłoby się również mnóstwo istot żywych – wprawdzie znakomita większość z nich i tak długo nie pożyłaby w specyficznym środowisku Morza Martwego, ale nie wiadomo, jak tak naprawdę ten eksperyment mógłby się zakończyć.
Fot.: Wikipedia


Jak ono moze umierac? jak ono juz jest martwe…
Jest różnica między śmiercią biologiczną a – nazwę to: geograficzną, której skutkiem jest brak danej struktury na mapie świata.
wydaje mi sie, ze mohican zartowal…
ono po prostu wysycha i za kilkadziesiąt lat nie będzie go w ogóle bo cała woda ucieknie.
(czytanie ze zrozumieniem)
A mnie bardzo zaciekawiło stwierdzenie “Bo Morze Martwe może wyschnąć jeszcze za życia naszego pokolenia” – więc autorka stwierdza że ten blog czytają osoby na ogół młode. A co jeśli ten artykuł czyta zinformatyzowana 70 – 80 letnia babcia lub dziadek, oj ich pokolenie będzie miało ciężko dotrwać do wyschnięcia Morza Martwego.
Ale to tylko moje zwykłe czepianie się słówek więc proszę się mną nie przejmować. ;]
Pozdrawiam.
:-)) Jakbym wyczuła, że ktoś się doczepi tego stwierdzenia :-).
OK. Trochę w tym racji jest – byłoby bardzo miło, gdyby okazało się, że Ekoblogię odwiedzają również Czytelnicy, o których mowa w komentarzu powyżej.
Wielka Tragedia… No cóz.. zachodza zmiany klimatyczne tak jak zachodzily odkad ziemia istnieje.. a czlowiek na gwałt chce aby bylo jak zna swiat.. a swiat sie zmienia.. technologia.. wszystko idzie naprzod ale ziemie czlowiek dla siebie chce zatrzymac dla siebie jaka jest. No cóz.. Kiedys Ziemia byla pelna wulkanow, kiedys byl jeden kontynent.. zmiany sa oczywiste i nie do zatrzymania.
Tutaj jest odpowiedź.