Jak dzięki gumie staniemy się chodzącymi elektrowniami

Inżynierowie z Princeton University opracowali nowy sposób na wytwarzanie energii elektrycznej, dzięki któremu każdy nasz oddech i każdy ruch będzie można zamienić w prąd. Mało tego: osoby noszące rozruszniki przestaną martwić się o czas działania baterii, ponieważ energii dostarczy niewielki kawałek gumowego filmu.

Pomysł oparty jest na znanym już od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku ceramicznym materiale piezoelektrycznym. PZT, czyli cyrkonian – tytanian ołowiu (bo o nim piszę), umieszczono w postaci cieniutkich (bo w skali  nano) pasków na nieco grubszym silikonowym arkuszu. Silikon jest giętki i elastyczny, i przyjazny ludzkiemu ciału. Wytwarzanie prądu następuje podczas każdego ruchu ciała; nawet podczas oddechu – co jest o tyle korzystne, że nie musimy kontrolować klatki piersiowej, by unosiła się i opadała. Ruch spowodowany oddechem jest więc niejako sprawdzonym sposobem na uaktywnienie piezoelektrycznej gumy.

Silikonowy wynalazek nazwano na razie wyjątkowo mało oryginalnie i przydługawo, bo Piezoelectric Ribbons Printed onto Rubber for Flexible Energy Conversion.

Wynalazcy sądzą, żę prądotwórcze arkusze gumy będą idealnie nadawać się do produkcji wkładek do butów – czyniąc każdy krok wielce użytecznym. Wykorzystanie piezoelektryka na silikonie jako zastępnika baterii do rozruszników usprawniłoby życie osób z takim wszczepem: by rozrusznik działał, jego posiadacz musiałby się ruszać, a serce – jak wiadomo – lubi naszą aktywność fizyczną.

  • sfora
  • śledzik
  • blip
  • flaker
  • skomentuj

Dodaj komentarz

Komentarze moderowane są przez redakcję. Komentarze zawierające obraźliwe i wulgarne słowa będą usuwane. Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter