Energia z ruchu fal dzięki wielkiemu gumowemu wężowi
Jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało, wielki gumowy wąż może być przyszłością odnawialnych źródeł energii. Tak przynajmniej uważają twórcy Anacondy – gigantycznej gumowej rury, która wytwarza energię elektryczną dzięki falowaniu morza.
Urządzenie wcale nie jest bardzo skomplikowane: to zwykła elastyczna rura, wypełniona wodą morską, która wytwarza prąd dzięki poruszaniu się w górę i w dół zgodnie z ruchem fal. Rura jest zamknięta z obu stron i unosi się pod powierzchnią morza, zakotwiczona w dnie. Zobaczcie na filmie, jak działa Anaconda.
Fale morskie uderzają w jeden koniec rury, tworząc wybrzuszenie. Bąbel ten przemieszcza się z jednego końca na drugi, cały czas się powiększając, aż trafia w generator, gdzie woda obraca turbinę, wytwarzając w ten sposób energię. Bardzo proste rozwiązanie i dzięki nieskomplikowanej budowie może działać praktycznie bez przerwy, dostarczając dużych ilości czystej, odnawialnej energii, bez zanieczyszczeń i rujnowania naturalnego środowiska, jak to ma miejsce w przypadku ogromnych zapór planowanych w morskich zatokach.
Docelowo Anaconda ma mieć 200 metrów długości i 7 metrów średnicy. Taki ogromny wąż będzie w stanie wytworzyć aż do 1 megawata energii, wystarczającej do zasilania 2000 domów! Węże mają być zakotwiczone na głębokości od 40 do 100 metrów u wybrzeży Wielkiej Brytanii, w “stadach” po 20 lub więcej sztuk.
Na razie na Uniwersytecie Southampton trwają testy mini węży, mających do pół metra średnicy. Wyniki badań są według twórców bardzo obiecujące. W przyszłym roku planowane są testy węży w skali 1:3 w “naturalnym” morskim środowisku. I jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w ciągu najbliższych pięciu lat Anacondy mają zostać udostępnione komercyjnie.
[Źródło i fot. NewScientist]


wiec spoko niby wszystko, ale naprezenia materialow przy tak duzych wezach beda inne.. poza tym jesli chodzi o srodowisko naturalne, to te weze zdecydowanie oslabia prady u wybrzezy i napewno rowniez wplyna na srodowisko naturalne. ale kij ze srodowiskiem… najwiekszy problem moim zdaniem to to, zeby taki waz sie nie zaplatal :-)
Btw. Gdyby autor miał trochę pojęcia o energiach maremotorycznych to wiedziałby już dawno, że owy “wąż” istnieje. Jest to dość znane zjawisko wykorzystania energii fal morskich do pozyskiwania energii, ale oczywiście jak każdemu ekologowi, w głowie się poprzewracało od włażenia na kominy z parą i obklejania się kartkami “precz z CO2″…
Przepraszam. To ja to wykopałam :)
Pomysł fajny. Ale takie statda moge poważnie zaszkodzić środowisku, lepie by chyba było umieszczać je nie w stadach, ale w jakis odstępach około 600 metrów od siebie. Wtedy by było gitez.