Ekologiczna żywność na pewno zdrowsza?

Brytyjska Food Standard Agency, niezależne ministerstwo do spraw żywienia przeprowadziło badania, z których wynika, że żywność ekologiczna nie jest zdrowsza ani nie zapewnia znaczących korzyści dla zdrowia w porównaniu ze zwykłą żywnością.
Zbadano materiały z ostatnich 50 lat dotyczące zawartości składników odżywczych w uprawach rolnych i u zwierząt hodowlanych obu typów oraz ich wpływ na stan zdrowia.
Dr Alan Dangour powiedział w wywiadzie: “Większość badań do tej pory opierała się na założeniu, że ekologiczna żywność pozytywnie wpływa na zdrowie. Ale analiza materiałów opublikowanych w ciągu ostatnich 50 lat wykazuje, że nie ma na to żadnych dowodów związanych z wartościami odżywczymi. Niewielkie różnice raczej nie mogą wpływać na stan zdrowia”.
Wniosek ten został już zakwestionowany przez ekspertów. Zwolennicy ekologicznej żywności skrytykował badaczy za to, że nie wzięli pod uwagę wpływu pestycydów i sztucznych nawozów.
A Wy co o tym myślicie? Może do wszelkich tego typu rewelacji warto zachować dystans. A najlepiej słuchać sygnałów własnego organizmu!
P.S. od Kathieriny: Nauka nauką, ale zdrowy rozsądek i intuicja jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Dlatego zachowanie dystansu i przede wszystkim słuchanie głosu własnego organizmu uważam za najrozsądniejsze i najzdrowsze podejście do traktowania samego siebie. Nie wszystko bowiem, co dobrze wygląda w statystyce, musi być korzystne dla ludzkiego ustroju.


W sumie to nic nowego. Żywność ekologiczna może być nawet bardziej niezdrowa od uprawianej w sposób zwyczajny.
Wynika to z tego, że uprawa, w której stosowane są środki chemiczne jest (przynajmniej w teorii) znacznie mocniej kontrolowana, oraz musi spełniać szereg wymogów i obostrzeń.
Z kolei w uprawie ekologicznej, gdzie niestosowane są środki ochrony jest duża szansa rozwinięcia się chociażby grzybów produkujących trujące mykotoksyny, lub szkodników roznoszących szereg chorób.
Najlepszym rozwiązaniem wydaję się tzw. złoty środek czyli uprawa integrowana, gdzie używanie chemii sprowadza się do minimum, bardzo dokładnie wyliczając dawki, oraz terminy jej użycia. Gdzie tylko się da stosuje się rozwiązania naturalne, czyli agrotechnikę, wrogów naturalnych itp. A by otrzymać certyfikat produkcji integrowanej, gospodarstwo musi spełniać szereg wymogów i przechodzić stałe testy na jakość pochodzącej z niego żywności.
Ale bredzisz! Poczytaj sobie o produkcji ekologicznej a zrozumiesz, że głupoty opowiadasz! Z pleśnią walczy się nie chemią lecz naturalnymi metodami, co nie zawsze jest skuteczne w 100% ale wtedy i tak owoce zgniją więc ich nikt nie zje. Po za tym chemia w produktach rolnych czy antybiotyki i hormony mają ogromny wpływ na nasze zdrowie i życie. Popatrzcie jak szybko teraz dziewczyny dostają pierwszy okres… W eko nie ma miejsca na hormony i inne świństwa i dlatego JEST TO ŻYWNOŚĆ BEZPIECZNIEJSZA I ZDROWSZA! Z reszta ten artykul jest wstępem do “codex alimentarius” który nam zafundują ( o ile cud się nie zdarzy) już od nowego roku (2009).
Czytałem o tym przez 5 lat studiów, oraz parę lat pracy, jednak mimo starań nigdzie nie udało mi się wyczytać o pleśni powodującej gnicie, nie widziałem też żeby poza ściółkowaniem ktoś naturalnymi sposobami walczył z zarodnikami grzybów. Wyczytałem natomiast że fitohormony to nie to samo co ludzkie hormony i nie oddziaływają na nas w ten sposób. Nie twierdzę, że chemia stosowana w uprawach nie ma wpływu na nasze zdrowie (sam jestem zwolennikiem metod naturalnych), ale myślę że jej świadome i zdroworozsądkowe użycie jest często uzasadnione i jeżeli było odpowiednio przeprowadzone nie odbije się negatywnie na jakości.
ten artykul to raczej propaganda wielkich producentow zywnosci!niedlugo dowiemy sie ze w ogole zywnosc nie jest zdrowa!z samej logiki wywodu nic nie wynika bo przeciez zywnosc ekologiczna to zywnosc ktora nie byla pedzona chemicznie itp czyli jej przewaga polega nie na tym ze ma miec wiecej witaminy c czy innych skladnikow ale na tym ze jest pozbawiona chemii|!o czym rzekomi naukowcy w ogole nie wspominaja!pozdrawiam!
Na cos trzeba umrzeć. Ale wracając do sprawy, istnieje takie przyslowie: “na około zawsze bliżej”. A może żywność z upraw ekologicznych jest dla nas zdrowsza bo nie wykożystano tam chemikaliów, nie zużyto energii i nie wyemitowano zanieczyszczeń w czasie ich produkcji i produkcji tej energii, przez to mniej zanieczyszczeń dostaje się do gleby/powietrza/wody/żywności i w konsekwencji do naszych organizmów ?
Skoro nie uwzględniono nawozow i pestycydow to to badanie jest guzik warte, bo akurat te czynniki maja karkolomny wplyw na zdrowie.
Nie można zapominać, że tej ‘chemii’ wcale tak dużo się nie używa, z prostej przyczyny, że jest bardzo droga a dodatkowe ilości mogą jedynie obciążyć budżet gospodarstwa. Ponadto każdy środek, który ma być stosowany musi być najpierw sprawdzony i zatwierdzony. Minęły czasy pestycydów używanych w ogromnych ilościach bez jakiejkolwiek kontroli (DDT etc.). Ekologiczna produkcja to fajny pomysł, ale niestety, gdybyśmy mieli na niej polegać ceny żywności byłyby tak wysokie, że nie byłoby nas na nią stać. Nie możemy zapomnieć, że każdy chce jeść i gdzieś mieszkać a jest nas coraz więcej. Produkcja mięsa pochłania bardzo duże ilości pasz, które z czegoś trzeba wyprodukować. Niestety ale taki typ produkcji jest ZNACZNIE mniej efektywny. Jest jeszcze kilka aspektów o ktorych trzeba by powiedzieć ale jak na post to chyba wystarczy. Rozumiem argumenty obu stron ale niestety niektórych rzeczy nie można przeskoczyć.
Co do tej chemii w rolnictwie, a w szczególności warzywa i owoce, to wcale nie jest tak kolorowo, środki ochrony roślin są drogie to fakt, ale bez nich nie można liczyć na wydajne i “zdrowe” plony, bo przecież produkt musi być najlepiej duży i musi być super ładny (plastikowy), inaczej jest niechętnie kupowany, więc chcąc nie chcąc trzeba chemii używać i to w odpowiednich nie małych ilościach. Znam osobiście przypadki (myślę że nie są one odosobnione) nie zachowywania przez rolników, okresów karencji przy produkcji owoców, bo przecież na robaki lub oznaki choroby nie można sobie pozwolić. Są to właśnie konsekwencje dostatku taniej żywności.
Jeśli środki ochrony roślin są tak dobrze przebadane, to dlaczego co jakiś czas wiele z nich wycofuje się ze sprzedaży?
Mamy nadwyżki żywności, z jej braku głód w Polsce nam nie grozi, więc na mniej efektywny typ produkcji żywności możemy sobie spokojnie pozwolić, a w szczególności gdybyśmy ograniczyli spożycie mięsa, co zresztą na pewno wyszło by wszystkim na zdrowie. Pozostaje jeszcze zasobność portfela przeciętnego Kowalskiego, ale to już o wiele szerszy problem.
Tak, to od zasobności portfela przeciętnego Kowalskiego w dużej mierze zależy, co trafia na talerz. Jednak posiadanie odpowiedniej gotówki nie jest, niestety, gwarantem, że wybrana zostanie opcja właściwa, czyli ta korzystna dla zdrowia…
trudno nie zgodzić się z Dominikiem :)