Dekada Priusa
Wczoraj Toyota Prius świętowała swoje dziesiąte urodziny. To najpopularniejszy na świecie, seryjnie produkowany samochód o napędzie hybrydowym, spalinowo – elektrycznym. Wymyślił ją kilkadziesiąt lat temu Takeshi Uchiyamada – młody wówczas inżynier pracujący w Toyocie, a obecnie wiceprezydent korporacji. Jego marzenie zaczęło się ziszczać w 1994 roku, a stało się rzeczywistością dopiero trzy lata później, kiedy na drogi wyjechały pierwsze egzemplarze Priusa.
O tym, jak bardzo popularne jest to auto świadczą statystyki sprzedaży: w samych tylko Stanach Zjednoczonych w ciągu ostatnich 5 lat popyt na Priusa wzrósł pięciokrotnie! Wprawdzie Prius do tanich aut nie należy, ale jest to model godny uwagi ze względu na proekologiczne rozwiązania napędowe.
Konkurencja jednak nie śpi i – o ile nie wymyśla hybryd na czterech kółkach – na pewno prowadzi intensywne prace nad alternatywnymi rodzajami napędów. Wyścig trwa, a Toyota intensywnie pracuje nad kolejnymi generacjami aut o hybrydowym napędzie.
Źródło: MercuryNews
Foto: foto.tensus


Ja tam w żaden wyścig nie wierzę, po tym jak zatrzymano produkcję EV1 (“Who killed the electric car”). Zarobek na ropie i częściach jest za duży. A przecież lekki i wytrzymały fiberglass i silnik elektryczny + wydajny akumulator to nie żaden wydatek. Teraz już za późno na zatrzymanie efektu cieplarnianego, dużo też zawiniły zbrojenia.
Trudno jednoznacznie osądzić, dlaczego ceny hybryd uparcie trzymają fason. Niemniej, gdyby te auta staniały, pewnie i nabywców byłoby więcej – o ekologii jest coraz głośniej i z zasady jest tak, że im więcej się o czymś mówi, tym więcej, i bezwysiłkowo, zostaje w głowach odbiorców.
Jeśli chodzi o efekt cieplarniany, nie byłabym aż taką pesymistką: Natura jest najdoskonalszym, znanym buforem. Wprawdzie jej równowaga została mocno zachwiana, ale jeszcze nie runęła. Za to ludzkość powoli się opamiętuje – i miejmy nadzieję, że że “zimny prysznic” pod nazwą “efekt cieplarniany” (;-)) popchnie technologię w eko-kierunku. Wprawdzie nie od razu będzie widać efekty (bo i na zachwianie równowagi na Ziemi intensywnie pracowano przez ponad 200 lat), ale może za kolejne 200 lat ludzie będą mogli w książkach przeczytać o tym, jak kilka pokoleń wstecz nasza planeta dała znać, że pora zmienić podejście do niej.