Ekran podskórny na energię z krwi

bloodphone_2.png

Wprawdzie energię czerpać można z przeróżnych, dziwnych czasem, źródeł, ale pomysł Jima Mielke jest nieco… przerażający. Autor wymyślił cieniutki ekran, który, wszczepiony pod skórę i czerpiący energię z krwi, działa jak wyświetlacz w telefonach komórkowych. Urządzenie składa się z silikonowego implantu podskórnego i tatuażu umieszczanego na skórze, zaraz nad implantem. Energię elektryczną dostarczałaby bateria wielkości monety. Bateria podłączona byłaby dwoma cieniutkimi przewodami z żyłą i tętnicą, i czerpałaby z naszej krwi glukozę oraz tlen, z których wytwarzany byłby prąd elektryczny.

Pomysł rodem z filmów o wszelkich krwiopijcach… Autor zgłosił go do konkursu Greener Design. Ciekawe, czy zainteresuje jury, jako urządzenie wykorzystujące energię odnawialną?… Kolejne nasuwające się pytanie to: gdzie leży granica udziwniania proekologicznych konceptów, a zaczyna surrealizm tworzenia?

Poza tym, czy potraficie sobie wyobrazić odbieranie wideo – rozmów na przedramieniu albo brzuchu?

Źródło: komórkomania

  • sfora
  • śledzik
  • blip
  • flaker
  • skomentuj

Dodaj komentarz

Komentarze moderowane są przez redakcję. Komentarze zawierające obraźliwe i wulgarne słowa będą usuwane. Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter