28 marca – dzień, w którym zgasną światła
Światła rzeczywiście zgasną – gdzie, to zależy od was.
Stanie się to o 20.30 i trwać będzie równą godzinę; “Godzinę dla Ziemi” – bo taką nazwę nosi akcja, którą wymyślono 2 lata temu, aby zwrócić uwagę na postępujące globalne ocieplenie klimatu. Od 2007 roku prosta akcja stała się ruchem, który ogarnął całą planetę. Macie szansę dołączyć do prawie miliarda innych ludzi, którzy 28 marca będą w bardzo prosty sposób deklarować przyjazne nastawienie do środowiska naturalnego.
Pomysłodawcą przedsięwzięcia jest międzynarodowa organizacja WWF. Więcej informacji na temat “Godziny dla Ziemi” znajdziecie tutaj. Na stronie możecie również zadeklarować swój udział w akcji gaszenia świateł -wystarczy się zarejestrować. Można też sprawdzić, co i gdzie zgaśnie w tym roku w Polsce. Oraz gdzie można miło spędzić czas po ciemku.
U nas inicjatywa dopiero raczkuje, ale na świecie będzie się działo: koncerty, happeningi…; nawet słynny Golden Gate na godzinę stanie się “dark”.
(Podpowiadam, że “Godzina dla Ziemi” jest idealną okazją do zorganizowania kolacji przy świecach – dobór menu, towarzystwa i nastroju zależy tylko od organizatora. Może być zabawnie albo romantycznie; albo i straaasznie ;-).)
To takie proste: 28 marca o 20.30 na godzinę wyłącz światła.
I nie zapomnij, że parę godzin później przechodzimy na czas letni.


Super, i jeszcze wyłączmy wszystkie urządzenia elektryczne i zastanówmy się jak to wygląda od strony elektrowni
A niby jak? ;-)
tak, że będzie awaria, wszystko siądzie i trzeba będzie zużyć duużo więcej energi by wszystko wystartować od nowa.
Ludzie…. Co za debilny pomysł… Elektrownie i tak będę produkować prąd a to że wyłączycie światła sprawi że będzie “więcej” prądu w sieci… Jeśli chcecie bardziej walczyć z ociepleniem to na jeden dzień odstawcie swój samochód do garażu a nie wyłączajcie światło…
Zaświecę wtedy wszystkie światła w moim domu, odkręcę wodę we wszystkich łazienkach i wyjdę przed budynek na ognisko. Ze śmieci.
Skoro nie masz nic lepszego do roboty…
O, a ja myślałem, że jako jedyny w Polsce zamanifestuję swoją pogardę dla takich bzdur. Jestem z tobą Kolego!
Szkoda, że w Polsce niewiele ludzi o tym wie…..
Z tej informacji bije ogromna megalomania. “Ratujmy Ziemię!”. Ludzie, o czym wy mówicie?… Ziemia nie potrzebuje żadnego ratowania. Przeżyła dinozaury, przeżyje nas, wręcz ledwie nas zauważy. Jedna kosmiczna bryłka wielkości Pcimia narobiła tu więcej zamieszania, niż dumny gatunek ludzki kiedykolwiek zdoła.
Owszem, popieram takie akcje. Ale nazwijmy rzeczy po imieniu: to nie jest ratowanie Ziemi. To jest ratowanie naszej własnej zbiorowej dupy! Szkodząc środowisku przede wszystkim szkodzimy sobie, gdyż zaburzając stan względnej równowagi ekologicznej możemy doprowadzić do skutków, jakich nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. I nadal będzie to katastrofa jedynie dla nas. Z najgorszego syfu Ziemia się podniesie w mgnienie oka (dla Niej to jakiś milion lat – czyli sto razy więcej niż cała nasza spisana historia) i zapomni, że kiedykolwiek zasiedlał ją taki pasożyt jak człowiek. Więc skończmy z hipokryzją. Godzina dla ludzkości! Nie dla Ziemi, bo to jest naprawdę megalomania i myślenie życzeniowe, chociaż pewnie lepiej brzmi.
Nawet popierając tą akcję nie mam złudzeń co do jej skuteczności. Godzina wyłączonego światła – przesiedziana przy naładowanych wcześniej komórkach czy laptopach – to kropla w morzu potrzeb. Należy iść nie w stronę podobnych zrywów, lecz powolnego, stopniowego zmieniania nawyków. Pierdoły typu zakręcanie wody przy myciu zębów, gaszenie światła, wyłączanie sprzętu zamiast zostawiania go na stand-by. Niewiele osób to robi, jeszcze mniej pewnie sortuje odpadki (mając nadzieję, że nie trafią one tak czy inaczej na wspólne wysypisko…). Ale dzięki takim właśnie cichym działaniom nie tylko zaoszczędzimy więcej energii, ale także będziemy wdrażać odpowiednie nawyki. Nie uciążliwa godzina bez prądu raz na miesiąc, ale bezproblemowe “pełzające” oszczędności.
A “pracy u podstaw” jeszcze jest dużo do wykonania. Wystarczy sobie wyobrazić, ile sił i środków marnujemy na uzdatnianie wody, która spłynie w toaletach. Uzdatniamy ją do picia. Myjemy nią samochody, spłukujemy sedesy. Już mniejsza o mycie siebie czy naczyń, ale mnóstwo pitnej wody jest marnowane na coś, co można by załatwić deszczówką (też nierzadko pitną).
To zaś tylko jeden z problemów. I godzina niekorzystania z wody też go nie rozwiąże.
Mądre słowa, ale:
- gdyby nie takie akcje jak “Godzina dla Ziemi”, to owa “praca u podstaw” i przypominanie o pierdołach wymienionych w komentarzu, dalej byłyby tylko zwyczajnym truizmem; a większość ludzi traktowałaby uwagi na temat ochrony środowiska jak zwyczajne bzdury lub puszczała mimo uszu; dzięki nagłaśnianiu problemu może wreszcie coś drgnie – i to bardziej, niżeli po niekonsekwentnych akcjach typu “foliowe reklamówki precz ze sklepów” (na “banicji” jednorazówki były króciutko; teraz wróciły i mają się dobrze – co widać w większości sklepów);
- natura ludzka jest taka, że lubimy sobie dogadzać i nie sądzę, by nawet sto takich zrywów jak 28 marca miało nagle to zmienić; ale że lubimy spektakularne efekty, to może więcej się zapamięta właśnie z takiego jednorazowego zrywu, niżeli z bombardowania prekologicznymi hasłami na co trzecim billboardzie;
- Ziemia przeżyła dinozaury pewnie tylko dlatego, że nie potrafiły – w przeciwieństwie do ludzi – wytwarzać śmieci zanieczyszczających środowisko naturalne;
- nie mylmy tutaj zamieszania, które pochodzi spoza naszej planety z bałaganem, który mamy na całym globie, a za który jesteśmy osobiście odpowiedzialni – całymi pokoleniami.
To racja, że powinniśmy iść w kierunku zmiany nawyków. Jednorazowy zryw “Godzina dla Ziemi” na pewno niewiele zmieni, ale skoro z roku na rok przybywa zwolenników akcji, to znaczy, że ludziom potrzebne są takie “fajerwerki” i masówki.
Dziękuję za odpowiedź :) Racja, że takie akcje mogą nakręcać postawy społeczne. Co do foliówek, to znowu kwestia sporna, bo o ile papierówki rozkładają się szybciej, to już proces ich produkcji nie jest jakoś specjalnie fiołkowy ;)
Zainicjowałem na ten temat dyskusję u siebie na forum – zapraszam! http://www.forum.ate...