Na majówkę!

caravan.jpg

Majówka za progiem, a wy jeszcze nie spakowani???
No, tak. Rozumiem: brak miejsca w aucie, brak czasu na wypożyczenie przyczepy…

To pewnie zainteresuje was multikoncept caravaningowy, jaki zaprezentowano na tegorocznej wystawie Milan 2008. Który z fanów caravaningu nie chciałby posiadać takiego cacka?

Zbuduj sobie auto

solarbikecar.jpg

Kiedy Amerykanin Brent Hatch usłyszał od swojej żony, że miesięcznie wydaje na gaz ok. 700$, zakupił 8-osobowy pojazd na pedały, w którym niegdyś wozili się turyści, dokupił panele solarne, umocował je na dachu wózka, wsadził do maszyny elektryczny silnik i nazwał to SUVem przyszłości. Auto o wyglądzie większej rikszy albo samochodu gdzieś z okolic początku ubiegłego wieku ponoć jeździ.
Może to i rzeczywiście SUV przyszłości; tyle, że w stylu retro. Kto wie? Może historia rzeczywiście lubi się powtarzać?
Pomysł Amerykanina wcale nie wydaje się niepoważny – wydaje się nawet rozsądny, biorąc pod uwagę rosnące ceny paliw i coraz nowocześniejsze rozwiązania technologiczne w produkcji paneli solarnych. Może podchwyci go jakiś producent i wypuści tego typu pojazdy w większej ilości – nawet gdyby miały poruszać się tylko w kurortach i wozić turystów i tak byłyby dobrym, proekologicznym rozwiązaniem.

Źródło: ecogeek 

Lifesaver bottle – sposób na krystaliczną wodę

a30.jpg

Producenci ultra nowoczesnego bidonu na wodę postawili sobie za cel, by użytkownicy tego technologicznego cuda zawsze mieli pewność, iż krystalicznie czysta woda znajduje się w zasięgu ręki.
Lifesaver bottle wygląda jak skrzyżowanie bidonu, termosu i … gaśnicy samochodowej. We wnętrzu znajdują się wmontowane filtry, które usuwają z wody 99,99999% zanieczyszczeń organicznych (jak deklaruje producent). Z jakiegokolwiek strumienia nie zaczerpnęłoby się wody, po przepuszczeniu jej przez filtr z aktywnego węgla oraz ultrafiltracyjną membranę, uzyskuje się życiodajną ciecz, zdatną do picia oraz wolną od bakterii, grzybów, pasożytów, wirusów i innych niepożądanych żyjątek.
Lifesaver nie wymaga stosowania żadnych środków chemicznych – to eko produkt na każdą włóczęgę. W bidonie zmieści się 750 ml czystej wody – to w sam raz dla spragnionego turysty, napotykającego od czasu do czasu na trasie na naturalne cieki wodne (nie mylić ze ściekami).

Źródło: inhabitat

Foto: ekoenergia

Iqua BHS-603 SUN – słuchawka Bluetooth wykorzystująca energię słoneczną

iqua_603sun_1.jpg
Ktoś w końcu wziął się za wprowadzenie dość oczywistej technologii do tak oczywistego gadżetu. Tym kimś okazała się firma Iqua, która dodała do jednej ze swoich słuchawek Bluetooth panel słoneczny, dzięki któremu nie będziemy musieli tak często ładować gadżetu.

Iqua BHS-603 SUN bez kontaktu ze słońcem jest w stanie wytrzymać do 200 godzin czuwania bądź 9 godzin rozmowy.

Całość artykułu: Gadżetomania

Bioplastik ze świńskiego moczu

s_pigs.jpg

Pewna firma z Danii planuje wykorzystać mocz poczciwych prosiaków do produkcji bioplastików. Według pomysłodawców transformacji moczu w tworzywo, zawarty w siusianiu mocznik jest dobrym produktem wyjściowym do syntezy bioplastików. Dlaczego akurat mocz świń a nie np. koni?

Pompowane panele słoneczne

solar_panel.jpg

O tym, że baterie słoneczne to produkty wielopostaciowe wiecie już z poprzednich wpisów na ekoblogii. Pisałam już m.in. o fotoaktywnym „popcornie” oraz o bateriach przypominających płachty papieru, którymi można np. okładać ściany budynków.
Dziś o panelach, które można pompować jak materac i stosować do ogrzewania wody. Nienapompowane baterie mieszczą się w przeciętnej wielkości torebce. Napompowane – dają 2m² fotoaktywnej powierzchni.
Jak to działa?

Pedał do wody

foot_faucet_sink_hands_free_save_water.jpg

Urządzenie, które widzicie na zdjęciu ma podobno ułatwiać pracę wszędzie tam, gdzie są zamontowane krany. Szczególnie w kuchni i łazience. To nożne przyciski, które – działając podobnie jak pedał gazu w samochodzie – regulują prędkość wypływu wody z kranu. Na dodatek są produktem proekologicznym, ponieważ pozwalają na precyzyjne manipulowanie ilością zużywanej wody.

Eko – domator

917289_recycle_1.jpg

Być przyjaznym środowisku – to takie modne. A czy wiesz, że staniesz się bardziej „ecofriendly”, jeśli – zamiast popisywać się przed znajomymi nowoczesnymi, energooszczędnymi albo zasilanymi bateriami słonecznymi gadżetami – zaczniesz ekologicznie myśleć? To jest jak z nauką języka obcego: perfekcyjne opanowanie obcej mowy następuje wówczas, gdy myślisz w danym języku. Jeśli swoje myślenie przestawisz na język eko, wówczas możesz siebie nazywać prawdziwym przyjacielem środowiska naturalnego – ponieważ wszystko, cokolwiek będziesz czynić albo co będziesz kupować, będzie nosiło znamiona eko-idei. Zacznij od najbliższego otoczenia – od domu. To może być całkiem przyjemne; albo zabawne.

Recykling od szyjki aż po dno

s_bottledwater3.jpg

Zerknijcie, na co może się przydać pusta plastikowa butelka. Oprócz wszystkim znanego sposobu na magazynowanie odstałej wody do podlewania kwiatków, możecie połączyć prawo Archimedesa z pospolitym PETem i zaoszczędzić na kupnie „oszczędnej” spłuczki (remontującym polecam jednak wymianę na nowoczesne modele – będzie mniej kłopotu z obsługą ;)).

Słoneczny stół salonowy

Nosi nazwę SOLo LoungeTable, czyli stół salonowy i rzeczywiście może bez wstydu stać w najbardziej snobistycznym salonie. Chociaż właściwszym dla niego miejscem byłby ogródek, albo przynajmniej taras, bowiem to nie jest taki sobie zwykły stół. Jego największa zaleta ujawnia się w słońcu.

sololoungetable.jpg

Przeczytaj o tym w Gadżetomanii .

Źródło: Gadżetomania 

Matematyka proekologiczna: 13=100 za 100

earthled_evolux_led_bulb_13w_replaces_100w.jpg

Dokładnie 13 watt bierze najnowocześniejsza żarówka z serii EarthLED. Świeci za to jakby miała 100 watt. Producent udziela nań rocznej gwarancji, ale zapewnia, że jej żywotność to minimum 11 lat, przy 12 godzinnym używaniu na dobę. Zważywszy na wysoka cenę (89,99$ w promocji, a normalnie 99.99$), gwarantowany rok to trochę krótki czas na zwrot wyłożonej gotówki.
Jak spojrzycie na porównanie emitowanego światła przez różne typy żarówek, to owszem, różnicę widać i to nawet wyraźnie. Ale za taką cenę?…

Rozumiem, że nowości kosztują. Jednak erę wkraczania żarówek energooszczędnych na rynek mamy już dawno za sobą.

Dzień Ziemi 2008

plakat2008.jpg

Dziś nie byle jakie święto – feta naszej planety. Światowy Dzień Ziemi z roku na rok obchodzi się coraz głośniej – nie chodzi tu bynajmniej o ilość decybeli emitowanych ze sprzętu nagłośnieniowego na masowych imprezach, ale o rozgłos, który towarzyszy temu wydarzeniu.

Pierwszy Dzień Ziemi obchodzono w 1970 roku. Z niewielkiego festynu dość szybko stał się ogólnoświatowym festiwalem, którego celem przewodnim zawsze było nagłośnienie problemów, z którym boryka się środowisko naturalne. W Polsce Dzień Ziemi po raz pierwszy obchodzono 18 lat temu.

W tym roku uwagę całego świata mają przyciągnąć problemy zmian klimatycznych i tego, co można zrobić, by było lepiej i by można było żyć w czystszym środowisku. Oraz tego, co się stanie, jeśli ludzkość nie podejmie zdecydowanych działań, by ratować nasz świat.
Zmiany klimatyczne są faktem – nie da się już mydlić społeczeństwu oczu, iż anomalia pogodowe oraz zauważalne zmiany klimatyczne są jedynie procesem przejściowym, nieco odbiegającym od normy. Fakty są takie, że klimat całej Ziemi uległ w ostatnich kilkudziesięciu latach głębokim zmianom – dzięki działaniom ludzi, niestety. I tylko ludzie mogą pomóc przywrócić równowagę w środowisku.
Co będzie się działo 22 kwietnia w Polsce? De facto obchody trwają już od kilku dni. Hasło przewodnie to „Ziemia Odzyskana”, czyli wszystko, co o gospodarce odpadami oraz recyklingu powinniśmy wiedzieć. Oprócz happeningów, festynów, wykładów, konferencji, przewidziano też „zajęcia praktyczne” ze sprzątania śmieci i selekcjonowania odpadów.
Światowe obchody zdominują dyskusje nad przyszłością działań naszego gatunku na rzecz zatrzymania niekorzystnych zmian klimatycznych. I nie chodzi tu o tzw. czczą gadaninę, ale o podsuwanie szerszemu gronu odbiorców propozycji konkretnych rozwiązań proekologicznych.

Naszej planecie z okazji jej święta życzmy wszystkiego najlepszego. A najwspanialszym prezentem, jaki możemy jej podarować, będzie współistnienie z innymi istotami żyjącymi na Błękitnej Planecie i poszanowanie dla naturalnych praw, którymi rządzi się przyroda.

Foto: DzieńZiemi

Zwielokrotnione wiatraki

Windmills_0059.jpg

Wprawdzie wykorzystanie siły wiatru jako źródła absolutnie czystej energii jest jak najbardziej dobrym pomysłem, ale mam mieszane uczucia, patrząc na projekt nazwany Selsam Super Turbine. Wyobraźcie sobie wiatraki nanizane na linę, jeden nad drugim – jak korale wykonane z kręgów jakiegoś zwierzęcia. Cała konstrukcja umocowana jest w podłożu albo w dnie morskim. Nad tym krąży sterowiec, unoszący linę w powietrzu. To wszystko w skali giga: potężne skrzydła wiatraków i mocna, grubaśna lina. Kojarzy mi się raczej z technologicznym thrillerem… W przypadku zakotwiczenia machiny w dnie morskim, pod wodą znajduje się ogromna rura, w której zamknięty jest cały mechanizm przetwarzania energii wiatru w prąd elektryczny oraz pokaźnych rozmiarów przewody, transportujące elektryczność do odbiorców.

Eko – autko, czyli zrób to sam


Niedawno jedna z osób komentująca moje wpisy poprosiła mnie o eko zabawkę. Życzeniu zatem czynię zadość i oto na filmiku zobaczycie, jak samemu wykonać świetną rzecz: autko napędzane bateriami słonecznymi. Wprawdzie autor filmu podszedł do idei całkiem poważnie, wykorzystując do budowy zabawki niepotrzebne plastikowe elementy pochodzenia różnego, ale jeśli posiadacie kawałek baterii słonecznej i jakikolwiek pojazd, który ma w miarę sprawne kółka, możecie sami spróbować wykonać taki gadżet. Satysfakcja, frajda i zainteresowanie gapiów gwarantowane :-)! Nie pytajcie mnie tylko, skąd macie wziąć baterie słoneczne – raczej nie polecam odkrawania z paneli położonych na dachu. Proponuję raczej zadzwonić do producenta baterii słonecznych i umówić się na odbiór ewentualnych odpadów. Przedsiębiorczy pewnie zaczną przemyśliwać nad własną firmą zabawkarską…

Źródło: ecofriend 

Alternatywa dla wietrznych farm

windmills.jpg

Prawda jest taka, że farmy, na których stawia się potężne wiatraki, produkujące energię dla tysięcy domów, przeważnie powstają na terenach, które można by przeznaczyć pod uprawy rolne. Jeśli doliczyć do tego koszt wybudowania i utrzymania wiatraków – olbrzymów, może się okazać, że w tym przypadku zejście ze skali makro do midi przyniesie wymierne korzyści. Nam, czyli użytkownikom energii, oraz środowisku naturalnemu.

1% na eko

 jezioro.zywiec.zdjecia.pols.jpg

Termin rocznych rozliczeń z fiskusem tuż tuż. Jeśli nie zdecydowaliście jeszcze, komu przeznaczycie swój cenny 1% podatku, zerknijcie na listę poniżej. Podpowiadam, jakim organizacjom związanym z ekologią można sprezentować swoją „działkę”.
Oprócz wymienionych poniżej fundacji i stowarzyszeń istnieje cała masa lokalnych oddziałów Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, schroniska i przytuliska dla bezdomnych zwierzaków, ochronki dla koni, a także fundacje na rzecz nauki i techniki – pośrednio również wspierają inicjatywy ekologiczne.

Policyjny eko – skuter

s_airport_roadsign.jpg

No cóż, nasi policjanci jeszcze takimi cackami się nie poruszają, ale – kto wie? Może za niedługo pójdą w ślady angielskich kolegów po fachu, którzy zaczęli używać elektrycznego skutera, ponieważ ekologia jest im coraz bliższa. Maszyna nazywa się Vectrix i jest pierwszym modelem, który obecnie jeszcze testują pod względem funkcjonalności stróże prawa z lotniska w Glasgow. Po pierwszych dwóch tygodniach z uznaniem wypowiadają się o nowym narzędziu pracy.

Deska do krojenia jak monitor

 digital-cutting-board-450-x-221.jpg

Zdaje się, ze przyszłość tak prostego narzędzia jakim jest deska do krojenia została już zdefiniowana. Oto model, który ma wszelkie szanse stać się za niedługo hitem w kuchni nowoczesnej pani domu. Deska pokryta jest elastycznym ekranem LCD, na którym wyświetlane są przepisy kulinarne. Kroisz, czytasz i gotujesz. Nie trzeba się martwić, gdzie w maleńkiej kuchni ustawić książkę kucharską, by nie wysypała się nań mąka ani nie zachlapał jej tłuszcz.

Czemu deska jest eko? Ponieważ nie zawiera ołowiu ani szkodliwych bromków, a rączki wykonano z nietoksycznego chromowanego materiału.
Przyznam – pomysł świetny. I design też miły oku. Tylko czy aby na pewno da się na tym cacku cokolwiek ukroić bez zarysowania ekranu? Noże bywają ostre; nawet bardzo. I nawet szklane deski po pewnym czasie udaje się zarysować.

Źródło: Got2BeGreen

Baterie słoneczne jak popcorn

575360_popcorn_-_pipoca_1.jpg

Tanie jak barszcz, efektywnie przekształcające energię solarną w prąd elektryczny, dające się umieszczać nawet w najtrudniej dostępnych szczelinach i załamaniach, a przy tym niekłopotliwe do nałożenia na powierzchnię – takie będą, być może, za kilka lat panele słoneczne. Jeśli jeszcze dorzucić do tego ich niecodzienny wygląd, czyli podobne do popcornu albo styropianu kuleczki, przyszłość baterii słonecznych zapowiada się całkiem interesująco.

Drewniany laptop

fujitsu-wood-laptop_5784.jpg

Były już pecety w obudowie z bambusa albo z rzeźbionego drewna. Tym razem kolej na laptopa w wydaniu cedrowym. Pomysł firmy Fujitsu byłby pewnie stylistycznie dokonały, gdyby nie fakt, iż klawiatura z eko – przyjaznością ma związek jedynie dzięki zielonej barwie klawiszy. Cóż, patent na klawisze w wersji drewnianej wciąż czeka na opracowanie. Patrząc na tego peceta wydaje się, że łączenie wysokiej jakości plastików z drewnem wychodzi najlepiej w kokpitach samochodów klasy ciut lepszej od standardu…

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter