Ochrona środowiska na kredyt

Zysk z inwestycjiOkazuje się, że inwestycje związane z ochroną środowiska są nie tylko trendy, ale i przyjazne inwestorom. Coraz więcej banków coraz przychylniej kredytuje wszelkie przedsięwzięcia związane z dbaniem o środowisko naturalne. Analitycy bankowi tłumaczą to zjawisko następująco: jako, iż coraz większy nacisk będzie się kładło na redukcję zanieczyszczeń i nowoczesne, czyste technologie, oraz coraz intensywniej będzie się poszukiwało rozwiązań wykorzystujących energię odnawialną, to kredytowanie takich inwestycji może przynieść bankom tylko zysk.

Przedsiębiorcy i bankowcy doskonale zdają sobie sprawę, iż ustanawiane prawo określa coraz bardziej rygorystyczne normy, dotyczące ochrony środowiska. To napędza poszukiwania i wdrażanie proekologicznych przedsięwzięć. Opłaca się więc finansować projekty, których celem jest walka o czystszą Ziemię, ponieważ w całkiem niedługim czasie przynoszą one wymierny zysk. A to w postaci kolejnych chętnych na dane rozwiązanie inwestorów, bądź przedsiębiorców, planujących rozwój swoich firm w oparciu o stosowane już prośrodowiskowe rozwiązania.

Foto: avatary24

IKEA kontra jednorazówki

Pływające reklamówki

Po krajach europejskich przyszła kolej na Amerykę. IKEA – światowej sławy firma produkująca i sprzedająca meble oraz wszystko, czym dekoruje się i wyposaża mieszkania, odzwyczaja klientów od plastikowych toreb jednorazowego użytku. Zaczęto od Europy – już kilka lat temu wprowadzono swoistą reglamentację wydawanych jednorazówek, zastępując je albo wielkimi, wielorazowego użytku torbami z nadającego się do recyklingu tworzywa, albo papierowymi torebkami. Teraz w amerykańskich sklepach tej firmy klienci darmo szukają polietylenowych jednorazówek. By przekonać mieszkańców Nowego Świata do wprowadzanej idei, IKEA znacznie obniżyła ceny toreb papierowych – prawie o połowę.

Korzyści dla środowiska naturalnego nie da się przeliczać tylko na pieniądze. W sytuacji, kiedy każda torba plastikowa, zanim ulegnie rozkładowi, zaśmieca środowisko kilkaset lat, wysypiska pękają w szwach, a recykling jest w wielu rejonach świata procesem jeśli nie nieznanym, to często niepraktykowanym, każdy pomysł, by śmieci na naszej planecie było mniej, jest godny pochwały.

Szwedzi mają bzika na punkcie walki o niezdegradowane środowisko naturalne. Do tego stopnia, że nawet nawołują do zmiany sposobu powitania Nowego Roku. Nie podoba się im bowiem, że po każdej sylwestrowej imprezie na świeżym powietrzu, na ziemi zostają sterty śmieci, resztki petard i miliony plastikowych korków od szampana. Nie wszystko zostaje sprzątnięte – jest więc obciążeniem dla środowiska.

Szczytną ideę zastępowania plastikowych jednorazówek torbami z papieru zaczyna rozumieć i wprowadzać w życie coraz więcej firm w wielu krajach świata. Nawet w Polsce zdarzają się pionierzy – praktycy tego pomysłu. We wrześniu łódzka Rada Miasta uchwaliła, iż od przyszłego roku klienci sklepów nie będą dostawać polietylenowych toreb jednorazowego użytku. Zakupy będą pakować w biodegradowalne torby papierowe, albo też w płócienne siatki. Skądinąd bardzo szykowne. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że inne firmy i miasta pójdą w ślad IKEi oraz Łodzi, tym bardziej, że jak podaje futureblog ludzie używają rocznie bilionów sztuk plastikowych toreb!

Z drogi, bo Noel pędzi!

Huragan

Noel, czternasty (licząc od początku 2007 roku) huragan tropikalny pędzi w stronę południowo – wschodnich wybrzeży Ameryki Północnej.

Jak na razie, nikomu nie wiadomo, gdzie ostatecznie Noel uderzy. Obawiać się powinny jednak wyspy Bahama, Kuba, Jamajka i Haiti. Na nich też wszczęto już alarm. Wprawdzie jak na razie Noel nie poraża siłą, bo wiatr dmucha z prędkością ok. 95 km/h, ale wszystko wskazuje na to, iż zanim dotrze do brzegów lądów, znacząco się wzmocni. Na ile?

Na razie trudno określić, ponieważ zależy to m.in. od ostatecznego kierunku, w którym podąży pędząca masa powietrza. Władze lokalne, nauczone doświadczeniem, ostrzegają nie tylko przed porywistym wiatrem, ale i ulewnymi deszczami.

To dobrze, że ludność została poinformowana o nadciągającym huraganie; pytanie jednak, czy zgodzi się na ewakuację. Czy do niej dojdzie, przekonamy się prawdopodobnie w ciągu najbliższych 2 dni, bo wówczas Noel obierze ostateczny kierunek swego wietrznego szlaku.

Swoją drogą, jeśliby przyjrzeć się większości wielkich tragedii, śmierci wielu tysięcy osób można by uniknąć, gdyby były spełnione tylko dwa warunki:

  1. Odpowiednio wczesne poinformowanie o nadciągającym niebezpieczeństwie.
  2. Przeprowadzenie sprawnej i skutecznej ewakuacji – co wprawdzie nie jest zadaniem łatwym, ale wykonalnym. Wystarczy tylko uzmysłowić sobie, że tym razem to nie przyjemne ćwiczenia sprawnościowe, ale prawdziwy wyścig z czasem i żywiołem, który jest tuż – tuż.

Na podstawie: ENN

Powtórka z Krakatau?

Wulkaniczna erupcja

„Dziecko Krakatau”, Anak Krakatau - wulkan, który powstał na jednej z wysepek pozostałych po dawnym Krakatau zwiększa swą aktywność! W ostatnich dwóch dniach odnotowano wyrzuty popiołu – to wystarczyło, by naukowcy wszczęli alarm. Władze lokalne odradzają turystom wyprawy w rejon budzącego się, być może, wulkanu.

W 1883 roku doszło do jednej z największych współczesnych katastrof naturalnych – potężna erupcja wulkanu, który wybuchł na wyspie Krakatau, zmiotła z powierzchni naszej planety większą część tego lądu, spowodowała śmierć około 40 tysięcy ludzi (to ostrożny szacunek, ponieważ nikt tak naprawdę nie wie, ile osób wówczas zginęło), wywołała wysokie na kilkadziesiąt metrów tsunami i zmieniła na kilka lat kolor widzianej z Ziemi powierzchni Słońca i Księżyca.

Wulkan nie wybuchł nagle. Jego aktywność wzrastała równolegle do coraz częstszych wstrząsów sejsmicznych. Apogeum aktywności i jednocześnie dzień apokalipsy przypadły na 27.08.1883 r.

Ludzkość nie miała do tej pory okazji oglądać i słyszeć (nawet w odległości kilku tysięcy kilometrów!) tak widowiskowej erupcji. A mieszkańcy terenów, w które uderzyły tsunami nie mieli szans na ucieczkę – nie istniały jeszcze żadne systemy wczesnego ostrzegania, podobne dzisiejszym. (Choć, biorąc pod uwagę tragedię z grudnia 2005 roku, systemy owe działają tylko wówczas, gdy wskazaniami urządzeń i raportami wynikowymi zainteresuje się ktoś kompetentny.)

Z Krakatau zostały tylko 3 wysepki. Z czego jedna z wulkanem, którego stożek „przyrastał” rocznie o kilka metrów, osiągnąwszy w czasie obecnym wysokość dawnego wulkanu z Krakatau.

Ponoć historia lubi powtórki. Jeśli i tym razem doszłoby do równie potężnej erupcji, to mieszkańcy okolicznych terenów (tych dalszych również) mają murowane: tsunami, chmury popiołów, trujące gazy. A wszyscy mieszkańcy naszej planety: ogólnoglobalne zanieczyszczenie powietrza i zmiany jego składu oraz przejrzystości. Biorąc poprawkę na i tak już mocno zdegradowane środowisko naturalne, mogłoby dojść do klimatycznego impasu. Miejmy tylko nadzieję, że nie zawiodą wówczas systemy informacyjno – ostrzegawcze, by przy okazji ewentualnej powtórki z Krakatau nie było też „repety” tsunami bożonarodzeniowego z 2005 roku.

Źródło: ENN i Wikipedia

Biopaliwa – problem nie tylko polski

Soja

Choć baryłka ropy kosztuje dziś 90 dolarów, większość producentów i użytkowników aut niechętnie patrzy na zwiększanie w paliwach ropopochodnych ilości dodawanych biokomponentów. Trudno się dziwić, gdyż obecnie stosowane w samochodach rozwiązania techniczne nie są przystosowane do spalania biopaliw. Często, zamiast polepszać, tylko pogarszają osiągi maszyn i mogą powodować szybsze zużywanie podzespołów.

Wygląda jednak na to, że szykuje się prawdziwie wielka rewolucja energetyczna,…

Świetlówki klasy EE

Świetlówka

Być może juz w niedalekiej przyszłości będziemy kupować świetlówki nie tylko energooszczędne, ale też w pełni ekologiczne. Gigant General Electric zainteresował się bowiem, co tak naprawdę dzieje się ze zużytymi jarzeniówkami. Okazało się, że sporo z nich, zamiast wpierw do recyklingu, trafia od razu na wysypiska śmieci. W każdej świetlówce znajduje się rtęć. Wprawdzie w niewielkiej ilości, ale gdy pomnożyć to przez tysiące sztuk sprzedawanych codziennie w sklepach, okazuje się, że wspomnianego metalu do środowiska naturalnego może trafić całkiem sporo..

Nowozelandzka kampania antywęglowa

wiatraki

Czy można uniezależnić się od węgla jako źródła energii? O tym prawdopodobnie przekonamy się ostatecznie za jakieś 40 lat. Tyle czasu bowiem zajmie Nowozelandczykom realizacja przyjętego niedawno programu „Strategie Energetyczne do 2050 roku”, który zakłada redukcję emisji szkodliwych substancji do środowiska, zwiększenie areału gruntów rolnych i wzrost powierzchni elektrowni wiatrowych (które już teraz produkują prawie 70% energii zużywanej w tym kraju). Ambitny cel, by za 18 lat tylko 10% produkowanej energii pochodziło z węgla i jego pochodnych, wcale nie jest więc taki trudny do osiągnięcia: duża część zaplecza technicznego już z powodzeniem funkcjonuje.

Oczywiście, nie od razu całość gospodarki przejdzie na zasilanie energią pozyskiwaną głównie z tysięcy wiatraków. Strategia programu przewiduje jego realizację sensownie opracowanymi etapami: najpierw wielka rozbudowa systemu pól wiatrakowych i podłączanie do elektrowni wiatrowych mniejszych odbiorców, następnie na ekologiczną energię przejdzie cały przemysł, by na końcu, do 2050 roku, energia odnawialna napędzała również środki transportu.

Wytyczne projektu może nie błyszczą odkrywczością idei (czystsze powietrze, mniej zdegradowane środowisko naturalne); niewątpliwie jednak budzą szacunek planowanymi rozmiarami przedsięwzięcia: energia odnawialna ma być podstawą funkcjonowania WSZYSTKICH gałęzi gospodarki i docierać do znakomitej większości gospodarstw domowych. Nowa Zelandia ma aspiracje, by stać się pierwszym w świecie w pełni „zielonym krajem”. Czego należy jej szczerze życzyć, bo dobrych przykładów nigdy za wiele.

Na podstawie: worldchanging

Zdjęcie: morguefile

Słoneczne wyścigi

bolid słoneczny

Gdzie? Ano w Australii; w tzw. „czerwonym centrum”, gdzie temperatura w dzień tańczy w okolicach 50 stopni Celsjusza. Tam właśnie ścigały się bolidy napędzane energią ekologiczną. Startowały w trzech kategoriach napędów: solarnym, elektryczno – gazowym i na energię uzyskaną ze spalania etanolu.

Szybcy i wściekli na nadchodzący skwar kierowcy aut z napędem solarnym oraz członkowie ekip wspierających wstawali przed świtem, by zaraz po wschodzie słońca ruszyć na tor. Ścigało się ponad 40 bolidów z drużynami z całego świata. Mknęli z prędkością 90 – 100 km/h do mety w Adelajdzie. Nie po laur, który pierwszy, ale po to, by udowodnić, że to właśnie w ich bolidzie zastosowano najlepszy system magazynowania energii słonecznej i najefektywniejszy sposób jej wykorzystania. Wprawdzie nie obyło się bez awarii, ale wszyscy na metę dotarli cali i zdrowi. Zwyciężyli Holendrzy z zespołu Nuon Solar.

Kolejne wyścigi pasjonatów bolidów solarnych już w przyszłym roku. O kierowcach z Polski jakoś cicho.. A szkoda, bo kadrę ponoć mamy niezłą.

źródło fot.: ENN

Oceany słabną na potęgę!

Bezkres oceanu

Wnioski wyciągnięte z 10 letnich badań pokazują, że oceany wchłaniają dużo mniej dwutlenku węgla niż kiedyś. Atlantyk np. aż o połowę mniej (!), biorąc pod uwagę czasokres od połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Do tej pory naukowcom wydawało się, że takie kolosy wodne jak oceany będą łagodniej reagować na zanieczyszczenia środowiska ze względu na zajmowany obszar i masę wodną. Okazuje się, że jest inaczej.

Nie wygląda to różowo, ponieważ oceany i biosfera lądowa to główne pochłaniacze emitowanego do atmosfery CO2. Jeśli oceany będą absorbowały mniej CO2, zostanie go więcej w atmosferze. To z kolei napędzi machinę dalszego ocieplania się klimatu. A im bardziej cieplarniany on będzie, tym mniej CO2 będą w stanie wchłonąć oceany i biosfera. Czyżby błędne koło ocieplenia klimatu powoli zaczynało się staczać w dół?

Nie we wszystkich rejonach oceanów spadek wydajności pochłaniania CO2 jest taki sam. Najgorzej jest na północy Atlantyku. Jednak spadek wartości wydajności w absorbowaniu wyemitowanego CO2 o 50% w ciągu zaledwie dekady każe bić na wielki alarm.

źródło i fot.: ENN

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter